Porozumienie bez przemocy


2012_10_04 Mouth heart smallZa tydzień wybieram się na warsztaty komunikacyjne oparte na metodzie NVC = nonviolent communication. Żeby przygotować się mentalnie do tych warsztatów i zapoznać z tematyką, sięgnęłam po książkę “Porozumienie bez przemocy – O języku serca” Marshalla B. Rosenberga.

Kluczem jest empatia

2012_10_04 eAR LISTENING smallPewne elementy stosowane w tej metodzie przewijały się w różnych lekturach lub na warsztatach, w których uczestniczyłam. Ale tutaj w pełni znalazłam zarówno wytłumaczenie jak i instrukcję do tego by słuchać i rozmawiać empatycznie oraz do tego by wyjść ze zniewolenia emocjonalnego.

Za czyje uczucia jesteśmy w 100% odpowiedzialni?

2012_10_04 Responsibility smallCiekawym aspektem na który zwraca uwagę autor, jest fakt, że nie jesteśmy odpowiedzialni za uczucia innych, z czego wielu ludzi nie zdaje sobie sprawę. To stwierdzenie wynika jednak z faktu o wiele trudniejszego do przyjęcia: Nie jesteśmy odpowiedzialni za uczucia innych, bo każdy jest odpowiedzialny za swoje uczucia. Czyli ja jestem odpowiedzialna za swoje uczucia a ty za swoje. A przyjęcie pełnej odpowiedzialności za swoje uczucia jest o wiele trudniejsze.

Droga wyzwolenia emocjonalnego

2010_10_04 wyzwolenie emocjonalneAutor mówi o drodze wyzwolenia emocjonalnego. Większość z nas zaczyna od etapu zniewolenia emocjonalnego, gdy myśli że jest odpowiedzialna za uczucia innych. Potem często następuje faza “tupetu” gdy przez jakiś czas kategorycznie odmawia się brania pod uwagę czyichś potrzeb lub uczuć. O dojrzałości świadczy faza trzecia “wyzwolenia emocjonalnego”  gdy bierze się pełną odpowiedzialność za swoje uczucia ale nie za uczucia innych. Nasze uczucia są wywoływane przez potrzeby, które mamy, i być może które tłumimy. A zachowanie innych ludzi może je tylko wzmocnić.

Czy poruszyć jeszcze kiedyś ten temat?

2012_10_04 book small“Porozumienie bez przemocy” to bardzo ciekawa książka, która zmienia paradygmat myślenia o odpowiedzialności za uczucia. Chętnie wrócę jeszcze do tematu. Być może po odbyciu warsztatów. Spróbuję też coś napisać za jakiś czas, gdy zacznę próbować stosować tę metodę w życiu, co jest bardzo trudne i wymaga naprawdę czystych intencji.

5 thoughts on “Porozumienie bez przemocy

  1. Trafiłem w internecie na tego bloga i zaintrygował mnie podjęty temat wzrastania. Szczególnie tego „w ciszy jak drzewo”….Specyfika naszego osobistego rozwoju dla innych może wydawać się „ciszą”. W rzeczywistości jest dostępna tylko dla naszej własnej świadomości. Przeżywamy osobiście wszystko co wzrastaniu towarzyszy. Często zamiast ciszy kołaczą się w nas gwałtowne przeżycia emocjonalne, kłębią się myśli, układa się nasz sposób widzenia innych osób, relacji między nimi i kształtuje się ogólne widzenie otaczającej nas rzeczywistości. To wszystko nie jest dostępne dla innych. Tylko nam bliscy mogą czasami domniemywać o naszym stanie ciała i Ducha. Mogą coś intuicyjnie wyczuwać ale nie mają możliwości być w nas. Mogą jedynie za pomocą słów i gestów komunikować się z nami i wpływać pozytywnie lub negatywnie na proces wzrastania. Przeczytałem wszystkie odcinki tego interesującego bloga i większość komentarzy. Każdy jest ważny bo ujawnia cząstkę doświadczenia osobistego. Mam nadzieję że ta wymiana myśli o wzrastaniu będzie kontynuowana i dlatego w trosce o jej jak najlepszy rezultat proponuję uzgodnić rozumienie kilku pojęć. Najważniejsze z nich to paradygmat, nawyk, przyzwyczajenie, przekonanie indywidualne, moda, poprawność, system wartości, istota tego co procesowi wzrastania osoby podlega. Duchowość i cielesność, czy tylko jedna z tych właściwości ? Bez uzgodnienia tego co rozumiemy pod poszczególnymi pojęciami blog może zacząć dryfować w różnych kierunkach i może w pewnym momencie pojawić się poczucie chaotycznej wymiany poglądów zakłócające „ciszę wzrastania”
    Alex

    • Rzeczywiście blog czasem lekko dryfuje… Natomiast osią, tak jak pisałam jest książka „7 Nawyków skutecznego działania” Stephena Coveya. Zachęcam do lektury . Staram się przekazać pewne myśli wypływające z tego poradnika, ale robię to w sposób bard mzo skondensowany i skrótowy. Natomiast mam w planie też opisać jak mi idzie wprowadzanie poszczególnych 7 nawyków w życie. Książka, która jest inspiracją tego bloga mówi jak wzrastać ogólnie w różnych dziedzinach. Np. Ostatni nawyk to ostrzenie piły, czyli coś co sprawia że możemy utrzymywac naszą „zdolnosc produkcji”. Jest to na tyle generyczny nawyk, ze moze się odnieść do cielesności – czyli dbania o formę, do nauki – czyli zdobywania wiedzy… Po prostu trzeba w każdym aspekcie pamiętać o tym że chce się wzrastać. Jeśli chodzi o tematykę tego bloga, nacisk będzie głównie na psychologię i duchowość.

  2. Wnikliwie się zastanowiłam nad tym tematem i nadal nie mam w 100% jednoznacznie ukierunkowanego poglądu. Skłaniam się jednak ku temu, że w jakimś stopniu jesteśmy odpowiedzialni za uczucia innych. No bo jeśli widzimy, że ktoś z bliskich nam osób np. cierpi, jest smutny, czy wściekły, to w naturalnym odruchu próbujemy to zmienić: pocieszyć, wesprzeć, przywrócić nadzieję, radość. W takim razie czy nie robimy tego dlatego, że poczuliśmy właśnie odpowiedzialność za jego stan ducha, bo się o niego martwimy?
    Oczywiście trzeba tę odpowiedzialność odróżnić od zniewolenia emocjonalnego. To drugie jest wtedy – tak myślę i tak rozumiem to pojęcie – gdy postępujemy wbrew sobie patrząc przez pryzmat uczuć innych osób lub gdy wpędzamy się w poczucie winy z powodu np. niemożności rozproszenia czyichś złych emocji, zmiany jego samopoczucia.
    Większość emocji, które odczuwamy, ma swoje źródło w innym człowieku: to KTOŚ nas zdenerwował, to KTOŚ nas uszczęśliwił, to KTOŚ nas rozczarował i to KTOŚ sprawił nam radość. Tak samo my mamy dość duży wpływ na ludzi wokół nas i również w pewnym wycinku na to, co odczuwają. Możemy komuś sprawić radość, możemy komuś przywrócić nadzieję. A skoro mamy wpływ na coś, to czy nie wiąże się to z odpowiedzialnością? Rzecz jasna, musi mieć ona, jak zresztą prawie wszystko, jakieś rozsądne granice. A dopiero ich przekroczenie może nas wpędzić w zniewolenie emocjonalne.
    PS Mnie również, podobnie jak Alexowi, bardzo przypadło do gustu motto bloga i adekwatny do niego tytuł.
    Myślę, że wszystkie ciekawe tematy tu poruszane są tak szerokie i wieloaspektowe, że można spokojnie podryfować bez poczucia chaosu. Ja przy jednym moim wpisie też się zastanawiałam, czy nie za bardzo odpłynęłam od tematu. Przy dzisiejszym z kolei nie wiem, czy dobrze rozumiem tu pojęcie „odpowiedzialność za uczucia innych” (tzn. czy rozumiem je tak, jak autor książki). Przyjmijmy jednak może -posiłkując się trochę terminologicznie mottem🙂 – że cały blog i jego główne wpisy autorskie to drzewo, a poszczególne komentarze to po prostu odgałęzienia mogące skłaniać się w różne strony, choć wyrastają ze wspólnego trzonu. Każdy wypowiada się w temacie ze swojego punktu widzenia, a wątpliwości co do rozumienia pewnych pojęć mogą być fajną okazją do dyskusji.

    • No właśnie czy Ktoś wpływa na nas, czy jednak nie? Próbowałam we wpisie zawrzeć kwintesencję z książki, ale trudno w 2 zdaniach napisać to o czym autor pisze na wielu stronach. Odpowiedź moja byłaby zbyt długa, więc poruszoną przez Ciebie kwestię wyjaśnię w kolejnym wpisie.

  3. Mam pytanie , jeśli coś powiedziałam bezmyślnie do drugiej osoby i okazało się to niedelikatne i zraniłam jej uczucia, to chyba wtedy jestem odpowiedzialna ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s