Paradygmat – soczewka na świat


CB011723Często jest tak, że obserwując rzeczywistość widzimy coś innego niż ludzie dookoła nas. Zarówno my, jak i osoby różniące się od nas poglądami uważamy, że postrzegamy wszystko jasno i obiektywnie. Jak to się więc dzieje, że się różnimy?

Fakty czy interpretacja?

Theory of RelativityOtóż to co obserwujemy uważamy za fakty, jednakże ich interpretacja zależy od tego jakie mieliśmy wcześniej doświadczenia. Tymczasem fakty bez interpretacji nie mają żadnego znaczenia. Steven Covey, w książce “7 Nawyków Skutecznego Działania” podkreśla, że świadomość własnych paradygmatów (czyli wzorców, modeli, teorii) pozwala je badać i otwierać się na sposób widzenia świata przez innych ludzi. Dopiero wtedy możemy osiągnąć o wiele bardziej obiektywny punkt widzenia.

Przesunięcie paradygmatu.

2012_09_10 change smallDużym przeżyciem jest zmiana paradygmatu. Steven Covey przytacza w swoim poradniku przykład z autopsji. Jechał metrem gdy do wagonu wsiadł człowiek, który w ogóle nie zwracał uwagi na swoje nieznośne dzieci, uprzykrzające życie pasażerom. Covey zniecierpliwiony beztroską mężczyzny i hałasem dzieci zwrócił mu uwagę. I wtedy dowiedział się, że ojciec tych dzieci godzinę temu stracił w szpitalu żonę, a jego dzieci w tej chwili nie wiedzą jak się uporać ze śmiercią matki. I nagle autorowi książki złość przeszła, a pojawiło się współczucie. Zobaczył sytuację inaczej, więc zaczął myśleć inaczej i zaczął również inaczej się zachowywać.

Praca nad paradygmatami

2012_09_10_mapa krakow smallPewne drobne aspekty naszego życia możemy zmienić poprzez pracę nad postawą i zachowaniem. Ale jeśli chcemy osiągnąć spektakularny sukces,  to warto popracować nad swoimi podstawowymi paradygmatami.  Covey porównuje paradygmat do mapy. Jeśli mamy zły paradygmat (złą mapę) to nie zajdziemy w życiu daleko. Będąc w Warszawie i posługując się mapą Krakowa, bez względu na to jak będziemy pracować nad naszym zachowaniem (starać się coraz usilniej) oraz postawą (np. wzmacniać pozytywne myślenie) nigdy nie dotrzemy do celu.

Czy myślisz że to Ciebie nie dotyczy?

2012_09_10_lens smallNasze przeżycia i doświadczenia sprawiają, że tworzymy sobie charakterystyczne dla nas paradygmaty – soczewki na świat. Są one uwarunkowane naszą przeszłością. Jeśli w to nie wierzysz proponuję eksperyment, który proponuje Stephen Covey, a który udowadnia że nawet kilkusekundowe uwarunkowanie ma na nas duży wpływ.

Eksperyment

2012_09_10_paradygmat mloda smallSpójrz na rysunek nr 1. I przyglądaj mu się przez 10 sekund w dużym skupieniu. Następnie spójrz na rysunek nr 2. Co widzisz? Młodą elegancką kobietę? A gdybym ci powiedziała, że to jest stara brzydka staruszka? Uwierzysz mi? Nie?

To teraz spójrz na rysunek nr 3 w skupieniu. I jeszcze raz na rysunek nr 2. Czy widzisz staruszkę? Pomyśl, jak wielki wpływ może mieć na nasze postrzeganie świata środowisko, jeśli wystarczyło zaledwie kilka sekund na to by rzeczywistość była przez Ciebie postrzegana w taki a nie inny sposób.

3 thoughts on “Paradygmat – soczewka na świat

  1. O! Postrzeganie świata. Bardzo ciekawy temat.
    Rysunek znam (świetny jest!) – Psychologia społeczna Aronsona. Nawkuwałam się jej swego czasu do egzaminu. Tam jest bardzo obszernie i ciekawie o postrzeganiu świata, zwłaszcza o spostrzeganiu społecznym.
    Owa sytuacja z ojcem niegrzecznych dzieci w metrze idealnie obrazuje zjawisko, które Aronson nazwał podstawowym błędem atrybucji. Polega ono na tym, że interpretując czyjeś niewłaściwe zachowanie, przypisujemy winę jemu, a nie warunkom zewnętrznym. Natomiast jeśli chodzi o nas samych, mamy tendencję do tłumaczenia własnego złego zachowania właśnie owymi czynnikami zewnętrznymi („bo miałam akurat zły dzień”).
    Wynika to z tego, że każdy chce myśleć o sobie samym dobrze, wręcz potrzebuje mieć dobre wyobrażenie o sobie. Jeśli więc coś to wyobrażenie może zburzyć, natychmiast szukamy wyjaśnień korzystnych dla nas samych (a to pogoda,a to wredny szef nas zdenerwował). Jesteśmy mistrzami w szukaniu usprawiedliwień dla siebie.
    W przypadku interpretacji czyjegoś już złego zachowania nie ma zmiłuj. Nie chce nam się często wnikać w przyczyny. Źle się zachował? No to jest ale…i tu mnożymy epitety: niewychowany, niekulturalny, bezczelny, arogancki. Ogólnie to ON jest „be”. Co tam będziemy się zastanawiać, dlaczego.
    A gdyby tak nam się nieraz chciało pownikać… Myślę, że ujrzelibyśmy w tym drugim dnie bardzo ciekawe rzeczy i już co niektóre sprawy zobaczylibyśmy w zupełnie innym świetle.
    Mam własny świeży przykład tego, jak taka powierzchowna opinia może być dla kogoś krzywdząca. Oceniłam dość niedawno nowo poznaną osobę jako wyniosłą, ponieważ nigdy się nie uśmiecha, nie ma w zwyczaju „zagadywać” ludzi pierwsza, np. przy przypadkowym spotkaniu. Zresztą wiele osób ją tak oceniło. A okazało się, że jej zachowanie wynika bynajmniej nie z wyniosłości, a wręcz z braku pewności siebie i obawy przed brakiem akceptacji. Osąd społeczny całkowicie błędny i zupełnie odwrotny niż rzeczywistość. Niczym negatyw zdjęcia z kliszy.
    Chyba warto założyć bardziej wyrozumiałe soczewki do przyglądania się innym. Takie z opcją przymykania oka na niektóre ludzkie wady i drobne błędy. Takie, które zmniejszą belkę w oku bliźniego, a może i też ciut powiększą źdźbło w naszym. Nie żeby od razu do rozmiarów belki, nie, nie – takimi soczewkami to my nie jesteśmy zainteresowani🙂

    • Ciekawie przedstawiłaś aspekt dotyczący oceny innych. Jednakże paradygmat to też postrzeganie świata, życia i rzeczywistości. Inaczej będzie żył ktoś kto będzie uważał że żeby starczyło do końca miesiąca na chleb, trzeba pracować na 2 etatach, a inaczej ktoś kto uważa, że można utrzymać się pracując na niepełny etat. Inną postawą się cechuje człowiek, który uważa np. że wszyscy kłamią lub kradną, a inną ten, który twierdzi że większość ludzi ma dobre intencje. Łatwiej jest żyć temu, kto uważa że życie jest piękne, niż temu kto uważa, że życie jest udręką.

      A takie lub inne poglądy możemy mieć bez względu na „obiektywną” naszą rzeczywistość. Co więcej jeśli wierzymy w dany paradygmat podświadomie działamy tak, że udowadniamy sami sobie że mamy rację.

      I największym osiągnięciem jest zrozumieć, że można myśleć inaczej, a następnie zacząć myśleć inaczej i tym samym zmienić swoje życie

      • Tak, ja całkowicie się zgadzam, że doświadczenie jest głównym czynnikiem wpływającym na sposób myślenia i postrzegania świata. Skupiłam się tak wycinkowo na jednym aspekcie, żeby nie przesadzić z długością jednego wpisu.
        Z tym postrzeganiem przez doświadczenie świetnie to można zaobserwować już u dzieci. Psychologowie, żeby dowiedzieć się, co martwi dziecko, które nie chce ujawnić problemu wprost, stosują prostą dość metodę, polegającą na użyciu przy rozmowie pacynki czy maskotki. Psycholog zaczyna budować historyjkę, w której – dajmy na to – miś jest smutny, po czym zachęca dziecko, aby dopowiedziało, co według niego może być przyczyną tego smutku. Zawsze okazuje się, że „zdiagnozowany” przez dziecko powód zmartwienia maskotki, jest de facto jego własnym problemem. Już zatem taki mały człowiek postrzega położenie innych przez pryzmat własnego. Jest to zupełnie niewypracowane, czyli podświadome i automatyczne, a skoro tak, to najbardziej w nas zakorzenione. Ktoś, kto wpadł w ogóle na pomysł takiej metody, na pewno posiłkował się wiedzą, że doświadczenie najbardziej wpływa na postrzeganie.
        Inny przykład: jakiś czas temu koleżanka, studiująca podyplomową psychologię, poprosiła mnie i kilka innych osób, które też dobrze znała, o wzięcie udziału w pewnym eksperymencie. Dostaliśmy obrazek przedstawiający biuro z ogromnym bałaganem wśród akt, płaczącą kobietę i wściekłego mężczyznę. Mieliśmy krótko napisać, dlaczego kobieta płacze, dlaczego mężczyzna jest zły i jak to się zakończy. Wbrew pozorom interpretacje nas wszystkich bardzo się różniły, a – co ciekawsze – każdy z nas stworzył taką historię, jakiej mniej więcej, dobrze nas znając, spodziewała się po poszczególnych osobach owa koleżanka. Swoje przewidywania, co możemy napisać, oparła właśnie na tym, kim jesteśmy w życiu i jakie mamy doświadczenia. Omówiliśmy to później wspólnie – naprawdę zaskakujące!
        Odnośnie do Twojego ostatniego zdania: masz rację – taka zmiana myślenia to duże osiągnięcie. Myślę jednak, że jedno z trudniejszych w pracy nad sobą. Mamy je bowiem bardzo uwewnętrznione. Jeszcze samo zrozumienie, że można myśleć inaczej, może nie jest aż tak trudne, ale już rzeczywiście przestawienie się na inny sposób myślenia to długoterminowy proces i ma szansę na powodzenie pod warunkiem zdobycia najpierw nowych doświadczeń, tych lepszych. Bo to myślenie musi się na czymś oprzeć, mieć jakieś żywe źródło, z którego będzie czerpać. Trzeba byłoby więc poszukać okazji do zdobycia takich właśnie doświadczeń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s